Archive for the ‘Samochody’ Category

Samochodem czy rowerem

Ludzie za bardzo kochają swoje samochody i czasami jeżdżą nimi nawet do kiosku po gazetę. Wprawdzie to nic dziwnego, że zadbany, dopieszczony samochód to skarb każdego prawdziwego wielbiciela motoryzacji i aż żal się w tej sytuacji z pojazdem rozstawać. A jednak chwilami to przywiązanie do auta przybiera postać wręcz groteskową. Te parę metrów do sklepu naprawdę można przecież równie dobrze przejść na piechotę. Nawet w deszczu, jeśli weźmie się parasol, spacer będzie na pewno znacznie zdrowszy niż kolejna przejażdżka. Zupełnie też zapomina się o ekologicznej i niezwykle pożytecznej dla organizmu opcji, jaką jest częsta jazda na rowerze. Pokonanie paru kilometrów nie wymaga szczególnej kondycji, każdy może to zrobić. A jednak mało kto jeździ rowerem do pracy czy na zakupy. Nawet w weekend tylko część społeczeństwa sięga po ten środek lokomocji. Zaoszczędzenie kilku minut dzięki jeździe samochodem jest cenne, ale nie powinno być ważniejsze od zdrowia i środowiska naturalnego. W dzisiejszych czasach ludzie, zwłaszcza w miastach, zrobili się zdecydowanie zbyt wygodni i każdy krok to już dla nich wielkie poświęcenie. Między innymi z tego nastawienia wynika otyłość oraz wysoki poziom zachorowań na choroby cywilizacyjne. Samochód miał ludziom pomóc, jednak często po prostu ich od siebie uzależnia.

Małe bywa piękne

Auto wcale nie musi być szczególnie duże. Właściwie można czasem odnieść wrażenie, że jeżeli ktoś nigdy nie wyjeżdża nawet na przedmieścia, a już na pewno nie na tern całkiem niezabudowany, a kupuje sobie ogromny samochód terenowy z napędem na cztery koła, to raczej leczy kompleksy niż podejmuje sensowne decyzje motoryzacyjne. Naprawdę niecelowe jest fundowanie sobie takiej wielkiej maszyny do poruszania się po mieście. Wprawdzie niektóre fragmenty krajowych dróg przypominają bagna i pustynie, ale to już chyba przesada. Tymczasem zupełnie dobrze mogą się w miejskim krajobrazie sprawdzić małe autka. Łatwiej nimi gdzieś wjechać i zdecydowanie mniej czasu traci się codziennie na szukanie miejsca parkingowego. Czasem udaje się uciec od stania w korku, bo małe autko szybciej znajdzie lukę między samochodami. Małe pojazdy nie palą tyle benzyny, a przecież koszty tankowania to problem spędzający sen z powiek kierowców w zatłoczonych miastach. Takie autka są przy tym ładne, gustowne i wielofunkcyjne. Wprawdzie nie da się do nich spakować kilogramów bagażu na daleką podróż, ale aż nadto wystarczą na krótkie dystanse, wypady na zakupy czy żeby spokojnie odebrać dziecko ze szkoły. Czasami to, co mniejsze, jest lepsze, bardziej przyjazne dla środowiska i eleganckie, a przerost formy nad treścią nie popłaca.

Każdy chciał trąbić

W dzieciństwie prawie każdy chce być kierowcą. Wydaje się to zupełnie naturalnym marzeniem. Zapał zwiększają jeszcze liczne zabawki. Komputerowe gry wyścigowe, eleganckie miniaturki samochodów, ogromne plastikowe ciężarówki, w których małe dziecko może nawet usiąść oraz wszelkiego rodzaju napędy na baterie i książki ze zdjęciami aut pobudzają dziecięcą wyobraźnię. Superbohaterowie w kreskówkach też często mają świetne auta, na przykład Batman jeździ fenomenalnym samochodem. Chyba jednak nic nie sprawia maluchowi tyle radości, co szansa naciśnięcia chociaż raz prawdziwego klaksonu w aucie rodziców. Taki pozornie zwykły klakson daje szansę poczucia własnej istotności. Ten, kto trąbi, w oczach dziecka ma władzę. Donośny, przeszywający dźwięk robi wrażenie. Tymczasem w dorosłości czeka rozczarowanie. Zakazane jest bezsensowne używanie klaksonu. Można nawet dostać mandat, jeśli trąbi się bezzasadnie. Poza tym użycie klaksonu nie wiąże się z niczym przyjemnym. Z reguły jest ono bowiem w prawdziwym życiu człowieka zmotoryzowanego efektem głupoty innych uczestników ruchu. Czasem ktoś wbiegnie na jezdnię, czasem jakiś kierowca wymusi pierwszeństwo. Klakson bywa też wynikiem frustracji. Chyba nigdzie nie słyszy się tak intensywnego trąbienia jak w długich korkach. Tak jakby od klaksonów coś miało ruszyć.

Droga nad morze

Z południowej części kraju da się dojechać nad morze pociągiem. Duże łatwiej jest jednak osobom zmotoryzowanym. Kiedy za oknem żar się leje z nieba, co stanowi wprawdzie dobrą wróżbę na pobyt, ale fatalną na podróż, to zdecydowanie lepiej wybrać się w drogę samochodem z klimatyzacją niż pociągiem. Można zatrzymać się na postój, kiedy tylko ma się na to ochotę, zjeść coś w przydrożnej restauracji lub przynajmniej napić się kawy (najlepiej mrożonej) na stacji benzynowej. Podobnie znacznie przyjemniej być człowiekiem zmotoryzowanym, jeśli za oknem ulewa. W pociągu wprawdzie, przynajmniej z reguły, nie pada, ale przenoszenie bagażu z dworca na przystanek autobusowy to w deszczu wystarczająco przykre przeżycie. A tak, to można podjechać autem pod sam pensjonat i wcale nie zmoknąć. W najgorszym razie walizki poczekają w bagażniku, aż opady nieco zmaleją. Samochodem ma się też do wyboru kilka tras i można po drodze zwiedzić na przykład Wrocław (wystarczy zjechać z autostrady) czy Poznań. A jeśli ktoś woli jak najszybciej dostać się nad morze, to zawsze może jechać bezpośrednio, korzystając z autostrady i obwodnic. Niektórzy kierowcy ze względu na komfort jazdy wybierają nawet drogą przez Niemcy. Kierowca sam decyduje o wszystkim. Jednak najlepiej, jeśli ma zmiennika, bo tyle godzin podróży może zmęczyć.

Nie ufać ogłoszeniom

Czasami człowieka stać jedynie na auto używane. Najlepiej kupić je wtedy od kogoś zaufanego lub przynajmniej poleconego przez taką osobę. Nie zawsze jednak akurat ktoś z rodziny, znajomych czy sąsiadów sprzedaje samochód akurat w terminie, który odpowiadałby zainteresowanemu kupnem. Wtedy trzeba nabyć auto od kogoś obcego, a to już ogromne ryzyko. Lepiej czasem pojechać na giełdę samochodową albo do komisu niż szukać na własną rękę w indywidualnych ogłoszeniach zamieszczanych w Internecie lub w tradycyjnej prasie. Często ogłoszenia te zawierają bowiem niewiele prawdy. Można stracić mnóstwo czasu na wizytę w celu obejrzenia auta i przekonać się, że to całkiem inny model lub przynajmniej kolor i techniczne parametry. Auto, które w ogłoszeniu opisane zostało jako pojazd w dobrym stanie, może się okazać całkowitym wrakiem. Wymieniona jako atut klimatyzacja może być zepsuta. I tak dobrze, jeśli oszustwo ogłoszeniowe da się zauważyć przed kupnem. W wypadku głębszych defektów czasem człowiek zostaje z nagle zepsutym autem i nie może udowodnić, że poprzedni właściciel o tej wadzie wiedział. Tym bardziej nie należy kupować samochodów na aukcjach internetowym, to bowiem ogromne ryzyko. Kupujący daje się czasem skusić korzystnej cenie i nie zwraca uwagi na ostrzegawcze sygnały wynikające z opisu produktu.

Urok przedniego siedzenia

Można by zażartować, że wszelkie filmowe produkcje o tematyce związków damsko-męskich zdecydowanie faworyzują siedzenia tylne. To tam wielokrotnie kwitnie miłość. A jednak poza tymi specyficznymi uwarunkowaniami zaskakująco atrakcyjne jest dla podróżujących samochodem siedzenie obok kierowcy. Marzeniem dzieci często jest jazda na przednim siedzeniu, pozwolenie na stanowi bowiem swoistą przepustkę do świata dorosłych. Gdy rodzice uznają, że ich pociecha jest już wystarczająco odpowiedzialna, by jechać na tym zaszczytnym miejscu, to dziecko czuje się niezwykle wyróżnione. Jednak także dorośli wolą rozległą przestrzeń przedniego siedzenia od tłoczenia się na bardzo ciasnym tyle auta. Faktycznie, z przodu można rozprostować nogi, a przy tym cieszyć się krajobrazem za przednim oknem. A jednak taka jazda ma przecież ogromne minusy. Widzi się wszystkie nadjeżdżające samochody, co może przyprawiać o koszmary w razie jazdy z brawurowym kierowcą wykonującym różne ryzykowne manewry. Gdyby doszło do wypadku, osoby jadące z przodu są znacznie bardziej zagrożone niż te z tyłu, chociaż sytuację łagodzi czasem poduszka powietrzna. Nie powinno się uważać przedniego siedzenia za nadmierny przywilej. Warto przemyśleć wady siadania tam i tym bardziej nie pozwalać dzieciom zbyt wcześnie jeździć koło kierowcy.

Autostradą lub nie

Chociaż w kraju system rozbudowy dróg wciąż natrafia na jakieś duże utrudnienia i nadal nie udało się zbudować tylu tras, ile spodziewali się kierowcy, to jest coraz lepiej. Powstaje znacznie więcej dróg ekspresowych oraz dłuższe fragmenty autostrad niż jeszcze parę lat temu. Do poprawy sytuacji przyczyniły się na przykład mistrzostwa świata w piłce nożnej organizowane w zeszłym roku przez Polskę i Ukrainę. Coraz częściej krajowi kierowcy mogą więc wybierać trasę przyjazdu i decydować, czy wolą jechać autostradą, czy też raczej kluczyć mniejszymi drogami. Autostrada niewątpliwe ma liczne zalety. Jedzie się nią bardzo szybko, jest dobrze oznakowana, znajdują się przy niej liczne zajazdy i stacje benzynowe. Trudno też się na autostradzie pogubić, chociaż zdarza się mylenie zjazdów na bardziej skomplikowanych konstrukcjach. Problem polega na tym, że coraz więcej odcinków jest płatnych. Kierowców nie przekonuje, że często nawet z taką opłatą szybciej dotrą na miejsce i zyskają inne korzyści. Wielu zmotoryzowanych ludzi omija autostrady dla zasady, inni po prostu nie mają pieniędzy, żeby pozwolić sobie na wniesienie zapłaty. Często decydują się więc na jazdę przez małe miejscowości, gubią się wielokrotnie na niewielkich szosach i dają się zwieść nawigacji elektronicznej, która bywa zawodna.

Ryzyko brania autostopowiczów

Kierowcy mają komfort podróżowania. Zatrzymują się, gdzie chcą i kiedy chcą. Sami decydują o tym, skąd i dokąd wyruszą. Nie wszyscy mogą sobie na taką wygodę pozwolić. Czasem jedynym sposobem na zobaczenie miejsc, które zawsze chciało się zwiedzić, jest wyruszenie autostopem. Wynika to z wielu przyczyn. Najczęstszą jest prawdopodobnie brak pieniędzy. Czasem decyduje po prostu chęć przygód lub to, że nie w każde miejsce dociera komunikacja miejska, kolejowa i lotnicza. Czy jednak kierowca powinien dzielić się swoim wygodnym samochodem z autostopowiczem? Wzięcie do auta obcej osoby wiąże się różnymi zagrożeniami. Można zostać okradzionym lub nawet zamordowanym. Tym większe ryzyko towarzyszy zaproszeniu do wspólnej podróży całej grupy takich autostopowiczów. Może też być zupełnie inaczej. Podróż z nowymi znajomymi czasem przebiega znacznie przyjemniej niż samotna wielogodzinna jazda. Można dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy i brać udział w pasjonujących dyskusjach. To na pewno lepsze niż nieustanne słuchanie radia, by nie zasnąć za kierownicą. Poza tym każdy był kiedyś młody, może nawet sam był autostopowiczem i pamięta radość, jaką sprawia każdy kierowca, który się zatrzyma i podwiezie człowieka chociaż parę kilometrów. Trzeba jednak bardzo ostrożnie dobierać takich przypadkowych towarzyszy jazdy.

Gazety dla kierowców

W dzisiejszych czasach właściwie miłośnicy każdego hobby mają możliwość poczytania czegoś napisanego specjalnie z myślą nich. Powstają więc prace na temat łowienia ryb, kolekcjonerstwa, muzyki, filmu, sportu. Jedna z najliczniejszych grup czasopism związana jest jednak z fascynacją osiągnięciami motoryzacji. Ukazuje się bardzo duże gazet poświęconych tej tematyce Kierowcy lub po prostu niezmotoryzowani wielbiciele samochodów mogą dzięki takim czasopismom zapoznać się z nowymi modelami aut, prezentowane są tam bowiem zdjęcia oraz szczegółowe specyfikacje. Można się także dużo dowiedzieć o zdobyczach techniki, które ułatwiają podróżowanie samochodem oraz o ważnych zmianach w przepisach i konsekwencjach nieprzestrzegania kodeksu. Osobną grupę stanowią czasopisma lub przynajmniej wydzielone działy w prasie poświęcone wyścigom samochodowym różnej klasy i rangi. Można tam przeczytać na przykład o bolidach, ich konstruktorach oraz ekipie mechaników pracującej w czasie wyścigów. Podane są wyniki ostatnich wyścigów, generalne klasyfikacja oraz sylwetki ścigających się kierowców. Czasem zdarza się nawet plakat z jakimś pięknym, nieosiągalnym modelem sportowego samochodu. Jeżeli ktoś nie może pozwolić sobie na kupno wymarzonego auta, to przynajmniej może sobie na nią popatrzeć i trochę o niej poczytać.

Autem na wakacje

Samochody niewątpliwe przydają się w wielu sytuacjach. Nawet w tych prozaicznych, kiedy pada, a trzeba jechać do pracy. Jednak najbardziej posiadacze aut cieszą się chyba dopiero w wakacje, kiedy mają znacznie szersze możliwości podróżowania niż ich niezmotoryzowani przyjaciele. Nie są bowiem zależni w żadnym stopniu od rozkładu samolotów, pociągów czy autobusów. Mogą dotrzeć autem w terminie, który ich zadowala, właściwie w każde miejsce na świecie. Czasem oczywiście muszą użyć wspomagania na przykład promem, ale jednak przynajmniej po kontynencie spokojnie mogą podróżować jedynie z wykorzystaniem swojego samochodu. Przed wyruszeniem w drogę powinni jednak dokonać szacunku kosztów. Czasem bowiem benzyna na długi wypad wakacyjny oraz wszelkie opłaty za parkowanie czy poruszanie się płatnymi autostradami mogą się okazać znacznie droższe niż bilet na samolot albo pociąg. Jeżeli jednak weźmie się do samochodu więcej osób i podzieli się koszty tankowania oraz pozostałe opłaty nieodłącznie związane z podróżowaniem własnym autem, to taki sposób przemieszczania się może okazać się tańszy niż każda możliwa opcja komunikacji zbiorowej. Nie należy jednak zapraszać do podróży zbyt wielu osób, ponieważ trudno wytrzymać wielogodzinną jazdę na małej przestrzeni z upchniętymi jak sardynki w puszcze ludźmi.