1

2

3

4

5

 

Samochodem czy rowerem

Ludzie za bardzo kochają swoje samochody i czasami jeżdżą nimi nawet do kiosku po gazetę. Wprawdzie to nic dziwnego, że zadbany, dopieszczony samochód to skarb każdego prawdziwego wielbiciela motoryzacji i aż żal się w tej sytuacji z pojazdem rozstawać. A jednak chwilami to przywiązanie do auta przybiera postać wręcz groteskową. Te parę metrów do sklepu naprawdę można przecież równie dobrze przejść na piechotę. Nawet w deszczu, jeśli weźmie się parasol, spacer będzie na pewno znacznie zdrowszy niż kolejna przejażdżka. Zupełnie też zapomina się o ekologicznej i niezwykle pożytecznej dla organizmu opcji, jaką jest częsta jazda na rowerze. Pokonanie paru kilometrów nie wymaga szczególnej kondycji, każdy może to zrobić. A jednak mało kto jeździ rowerem do pracy czy na zakupy. Nawet w weekend tylko część społeczeństwa sięga po ten środek lokomocji. Zaoszczędzenie kilku minut dzięki jeździe samochodem jest cenne, ale nie powinno być ważniejsze od zdrowia i środowiska naturalnego. W dzisiejszych czasach ludzie, zwłaszcza w miastach, zrobili się zdecydowanie zbyt wygodni i każdy krok to już dla nich wielkie poświęcenie. Między innymi z tego nastawienia wynika otyłość oraz wysoki poziom zachorowań na choroby cywilizacyjne. Samochód miał ludziom pomóc, jednak często po prostu ich od siebie uzależnia.

Małe bywa piękne

Auto wcale nie musi być szczególnie duże. Właściwie można czasem odnieść wrażenie, że jeżeli ktoś nigdy nie wyjeżdża nawet na przedmieścia, a już na pewno nie na tern całkiem niezabudowany, a kupuje sobie ogromny samochód terenowy z napędem na cztery koła, to raczej leczy kompleksy niż podejmuje sensowne decyzje motoryzacyjne. Naprawdę niecelowe jest fundowanie sobie takiej wielkiej maszyny do poruszania się po mieście. Wprawdzie niektóre fragmenty krajowych dróg przypominają bagna i pustynie, ale to już chyba przesada. Tymczasem zupełnie dobrze mogą się w miejskim krajobrazie sprawdzić małe autka. Łatwiej nimi gdzieś wjechać i zdecydowanie mniej czasu traci się codziennie na szukanie miejsca parkingowego. Czasem udaje się uciec od stania w korku, bo małe autko szybciej znajdzie lukę między samochodami. Małe pojazdy nie palą tyle benzyny, a przecież koszty tankowania to problem spędzający sen z powiek kierowców w zatłoczonych miastach. Takie autka są przy tym ładne, gustowne i wielofunkcyjne. Wprawdzie nie da się do nich spakować kilogramów bagażu na daleką podróż, ale aż nadto wystarczą na krótkie dystanse, wypady na zakupy czy żeby spokojnie odebrać dziecko ze szkoły. Czasami to, co mniejsze, jest lepsze, bardziej przyjazne dla środowiska i eleganckie, a przerost formy nad treścią nie popłaca.

Każdy chciał trąbić

W dzieciństwie prawie każdy chce być kierowcą. Wydaje się to zupełnie naturalnym marzeniem. Zapał zwiększają jeszcze liczne zabawki. Komputerowe gry wyścigowe, eleganckie miniaturki samochodów, ogromne plastikowe ciężarówki, w których małe dziecko może nawet usiąść oraz wszelkiego rodzaju napędy na baterie i książki ze zdjęciami aut pobudzają dziecięcą wyobraźnię. Superbohaterowie w kreskówkach też często mają świetne auta, na przykład Batman jeździ fenomenalnym samochodem. Chyba jednak nic nie sprawia maluchowi tyle radości, co szansa naciśnięcia chociaż raz prawdziwego klaksonu w aucie rodziców. Taki pozornie zwykły klakson daje szansę poczucia własnej istotności. Ten, kto trąbi, w oczach dziecka ma władzę. Donośny, przeszywający dźwięk robi wrażenie. Tymczasem w dorosłości czeka rozczarowanie. Zakazane jest bezsensowne używanie klaksonu. Można nawet dostać mandat, jeśli trąbi się bezzasadnie. Poza tym użycie klaksonu nie wiąże się z niczym przyjemnym. Z reguły jest ono bowiem w prawdziwym życiu człowieka zmotoryzowanego efektem głupoty innych uczestników ruchu. Czasem ktoś wbiegnie na jezdnię, czasem jakiś kierowca wymusi pierwszeństwo. Klakson bywa też wynikiem frustracji. Chyba nigdzie nie słyszy się tak intensywnego trąbienia jak w długich korkach. Tak jakby od klaksonów coś miało ruszyć.

Radio dla kierowców

Prawdopodobnie da się całkiem zwyczajnie jeździć bez radia w samochodzie. I pewnie mogą zaświadczyć o tym wszyscy ci kierowcy, którym radia ukradli, a oni nie mieli pieniędzy na nowe lub po prostu poskąpili w tym momencie na coś, co przecież nie jest niezbędne do życia. A jednak z radiem jeździ się naprawdę znacznie przyjemniej. Wprawdzie czasem i tak się go wcale nie włącza przez całą drogę, jeśli podróżuje się akurat w miłym towarzystwie i prowadzi interesujące rozmowy. Ale w innych wypadkach radio może być zbawienne. Na przykład gdy jedzie się samemu nocą, to trudno się skupić i nie zasnąć. Radio, o ile puszczone nie za głośno, nie odciąga uwagi od drogi, a przy tym każe zachować czujność. To prawie, jakby ktoś siedział obok i mówił. Z kolei gdy towarzystwo, z którym się jedzie samochodem, nie jest szczególnie rozmowne lub zwyczajnie nie ma wspólnych tematów do poruszenia, to zapadają chwile niezręcznej ciszy. Wtedy właśnie muzyka puszczona z radia może taką niezręczność załagodzić. Po prostu wszyscy – i kierowca, i pasażerowie – zgodnie udają, że milczą specjalnie, zasłuchani w piosenkę lub serwis informacyjny. Zawsze też można przerwać ciszę, nawiązując do informacji, którą podano przed chwilę w radiu. Można też podyskutować o muzyce, także w eterze szukając inspiracji, od czego zacząć zagajanie.

Droga nad morze

Z południowej części kraju da się dojechać nad morze pociągiem. Duże łatwiej jest jednak osobom zmotoryzowanym. Kiedy za oknem żar się leje z nieba, co stanowi wprawdzie dobrą wróżbę na pobyt, ale fatalną na podróż, to zdecydowanie lepiej wybrać się w drogę samochodem z klimatyzacją niż pociągiem. Można zatrzymać się na postój, kiedy tylko ma się na to ochotę, zjeść coś w przydrożnej restauracji lub przynajmniej napić się kawy (najlepiej mrożonej) na stacji benzynowej. Podobnie znacznie przyjemniej być człowiekiem zmotoryzowanym, jeśli za oknem ulewa. W pociągu wprawdzie, przynajmniej z reguły, nie pada, ale przenoszenie bagażu z dworca na przystanek autobusowy to w deszczu wystarczająco przykre przeżycie. A tak, to można podjechać autem pod sam pensjonat i wcale nie zmoknąć. W najgorszym razie walizki poczekają w bagażniku, aż opady nieco zmaleją. Samochodem ma się też do wyboru kilka tras i można po drodze zwiedzić na przykład Wrocław (wystarczy zjechać z autostrady) czy Poznań. A jeśli ktoś woli jak najszybciej dostać się nad morze, to zawsze może jechać bezpośrednio, korzystając z autostrady i obwodnic. Niektórzy kierowcy ze względu na komfort jazdy wybierają nawet drogą przez Niemcy. Kierowca sam decyduje o wszystkim. Jednak najlepiej, jeśli ma zmiennika, bo tyle godzin podróży może zmęczyć.

Magia kolorów lakieru

Niby każdy wie, że w samochodzie tak naprawdę liczy się wnętrze, a nie wygląd. Jednak i tak kupujący samochody potrafią godzinami wybierać auto na podstawie jego karoserii. Ważna rolę w podejmowaniu decyzji ma również kolor lakieru. W czasach, kiedy właściwie każdy lakier jest dostępny, można przebierać w kolorach swojego nowego samochodu. Czasem potencjalny właściciel auta jest gotów całkiem sporo dopłacić do podstawowej ceny, żeby tylko mieć pojazd w wymarzonej barwie, na przykład by dostać lakier typu metalik. Ma to zresztą całkiem sporo sensu z tego powodu, że również inni ludzie często oceniać będą samochód przez pryzmat jego koloru. Rodzina i znajomi zapamiętają z auta pewnie tylko jego lakier i ewentualnie markę. Także przypadkowi ludzie przechodzący koło zaparkowanego samochodu zwrócą uwagą tylko na kolor. Wyszukana, ale przy tym gustowna barwa auta może wywołać zaciekawienie i podziw. Z kolei zbytnia ekstrawagancja, kolory szczególnie rażące lub dziwne wzory na karoserii mogą nawet rozbawić przechodniów. A chyba nikt nie chce, by jego samochód stał się obiektem kpin obcych ludzi. Kolory stonowane kojarzą się z profesjonalizmem i elegancją, a wyraziste z młodością i spontanicznością. Wybór lakieru może więc zadecydować nie tylko o ocenianiu auta, ale też o postrzeganiu właściciela.

Wnętrze i zewnętrze

Prawdopodobnie jedyne naprawdę racjonalne decyzje dotyczące kupna samochodu związane są z tym, co znajduje się pod maską. Moc silnika, konie mechaniczne, spalanie, ekonomiczna jazda, wytrzymałość pojazdu i inne tego rodzaju parametry faktycznie wpływają na to, jak auto jeździ. Ważne jest jeszcze to, co w bagażniku, a mianowicie jego pojemność, która wprawdzie nie wpływa na moc czy szybkość jazdy, ale za to działa bardzo na komfort. Dodatkowo sensowne jest zwracanie uwagi na wyposażenie samochodu, czyli na przykład na centralny zamek, wymarzoną klimatyzację oraz wszelkie instalacje związane z bezpieczeństwem. Często jednak wpływ na decyzję o kupnie auta mają elementy zupełnie z praktycznego punktu widzenia nieznaczące. Na przykład kolor karoserii. Czasami człowiek wybiera samochód dlatego, bo ma jakiś ładny i ciekawy kształt. Niekiedy te wybory są wręcz sprzeczne z logiką. Jeśli ktoś ma dużą rodzinę, to naprawdę sensowniejszy byłby minivan, a nie kabriolet na dwie osoby. Kupowanie do jazdy po mieście auta terenowego, bo jest akurat modne, też nie grzeszy logiką. A jednak ludzie nie stawiają przy decyzjach na racjonalność, tylko na gust. I o ile, jak głosi łacińska sentencja, o gust nie należy się spierać, to naprawdę estetyczne wybory powinny czasem iść – a raczej jeździć – w parze z rozsądkiem.

Nie ufać ogłoszeniom

Czasami człowieka stać jedynie na auto używane. Najlepiej kupić je wtedy od kogoś zaufanego lub przynajmniej poleconego przez taką osobę. Nie zawsze jednak akurat ktoś z rodziny, znajomych czy sąsiadów sprzedaje samochód akurat w terminie, który odpowiadałby zainteresowanemu kupnem. Wtedy trzeba nabyć auto od kogoś obcego, a to już ogromne ryzyko. Lepiej czasem pojechać na giełdę samochodową albo do komisu niż szukać na własną rękę w indywidualnych ogłoszeniach zamieszczanych w Internecie lub w tradycyjnej prasie. Często ogłoszenia te zawierają bowiem niewiele prawdy. Można stracić mnóstwo czasu na wizytę w celu obejrzenia auta i przekonać się, że to całkiem inny model lub przynajmniej kolor i techniczne parametry. Auto, które w ogłoszeniu opisane zostało jako pojazd w dobrym stanie, może się okazać całkowitym wrakiem. Wymieniona jako atut klimatyzacja może być zepsuta. I tak dobrze, jeśli oszustwo ogłoszeniowe da się zauważyć przed kupnem. W wypadku głębszych defektów czasem człowiek zostaje z nagle zepsutym autem i nie może udowodnić, że poprzedni właściciel o tej wadzie wiedział. Tym bardziej nie należy kupować samochodów na aukcjach internetowym, to bowiem ogromne ryzyko. Kupujący daje się czasem skusić korzystnej cenie i nie zwraca uwagi na ostrzegawcze sygnały wynikające z opisu produktu.

Urok przedniego siedzenia

Można by zażartować, że wszelkie filmowe produkcje o tematyce związków damsko-męskich zdecydowanie faworyzują siedzenia tylne. To tam wielokrotnie kwitnie miłość. A jednak poza tymi specyficznymi uwarunkowaniami zaskakująco atrakcyjne jest dla podróżujących samochodem siedzenie obok kierowcy. Marzeniem dzieci często jest jazda na przednim siedzeniu, pozwolenie na stanowi bowiem swoistą przepustkę do świata dorosłych. Gdy rodzice uznają, że ich pociecha jest już wystarczająco odpowiedzialna, by jechać na tym zaszczytnym miejscu, to dziecko czuje się niezwykle wyróżnione. Jednak także dorośli wolą rozległą przestrzeń przedniego siedzenia od tłoczenia się na bardzo ciasnym tyle auta. Faktycznie, z przodu można rozprostować nogi, a przy tym cieszyć się krajobrazem za przednim oknem. A jednak taka jazda ma przecież ogromne minusy. Widzi się wszystkie nadjeżdżające samochody, co może przyprawiać o koszmary w razie jazdy z brawurowym kierowcą wykonującym różne ryzykowne manewry. Gdyby doszło do wypadku, osoby jadące z przodu są znacznie bardziej zagrożone niż te z tyłu, chociaż sytuację łagodzi czasem poduszka powietrzna. Nie powinno się uważać przedniego siedzenia za nadmierny przywilej. Warto przemyśleć wady siadania tam i tym bardziej nie pozwalać dzieciom zbyt wcześnie jeździć koło kierowcy.

Autostradą lub nie

Chociaż w kraju system rozbudowy dróg wciąż natrafia na jakieś duże utrudnienia i nadal nie udało się zbudować tylu tras, ile spodziewali się kierowcy, to jest coraz lepiej. Powstaje znacznie więcej dróg ekspresowych oraz dłuższe fragmenty autostrad niż jeszcze parę lat temu. Do poprawy sytuacji przyczyniły się na przykład mistrzostwa świata w piłce nożnej organizowane w zeszłym roku przez Polskę i Ukrainę. Coraz częściej krajowi kierowcy mogą więc wybierać trasę przyjazdu i decydować, czy wolą jechać autostradą, czy też raczej kluczyć mniejszymi drogami. Autostrada niewątpliwe ma liczne zalety. Jedzie się nią bardzo szybko, jest dobrze oznakowana, znajdują się przy niej liczne zajazdy i stacje benzynowe. Trudno też się na autostradzie pogubić, chociaż zdarza się mylenie zjazdów na bardziej skomplikowanych konstrukcjach. Problem polega na tym, że coraz więcej odcinków jest płatnych. Kierowców nie przekonuje, że często nawet z taką opłatą szybciej dotrą na miejsce i zyskają inne korzyści. Wielu zmotoryzowanych ludzi omija autostrady dla zasady, inni po prostu nie mają pieniędzy, żeby pozwolić sobie na wniesienie zapłaty. Często decydują się więc na jazdę przez małe miejscowości, gubią się wielokrotnie na niewielkich szosach i dają się zwieść nawigacji elektronicznej, która bywa zawodna.